Selene- Prolog.pdf
(
390 KB
)
Pobierz
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/strict.dtd">
L
ILITH
S
AINTCROW
S
ELENE
A
S
AINT
C
ITY
N
OVEL
J’implore ta pitié, l’unique que j’aime. . .
–Baudelaire
Tłumaczenie: Fallen
Prolog
W końcu, wyczerpana, leżała bezwładnie na łóżku, ściskając poduszkę uratowaną z
podłogi. Nikolai tulił się do jej pleców, pot ześlizgiwał się po jego skórze, tak że spływał i na
nią. Jej całe ciało iskrzyło przyjemnością, a tarcze były z powrotem na swoim miejscu,
wystarczająco mocne by znów ją ochraniać.
Jeżeli Danny byłby w stanie ochronić siebie, czy zginąłby? Jeżeli byłby w stanie uciec
od tego czegoś, co wyważyło drzwi do jego domu i rozszarpało go kończyna po kończynie,
być może by przeżył.
Lilith Saintcrow, Selene
Strona 1
Za późno.
Ta myśl, której cały czas unikała, przybyła, umieszczając swoje pazury tuż
za jej żebrami, wbijając się nie.
Przybyłam tam za późno
.
Obraz drzwi w domu brata, rozdartych na strzępy, i… fragmentów… w korytarzu nie
znikł. Jeżeli Nikolai miał zamiar rozkojarzyć ją, to nie działało.
Ręka Nikolaia przesunęła się po krągłości jej biodra, coś chłodnego i metalicznego
musnęło jej skórę. Przeciągnął czymś po jej żebrach, pod jej piersiami, a potem medalion
znalazł się tam, gdzie zwykł być, część łańcuszka spłynęła na pościel. Zapiął go jedną ręką z
tyłu szyi, kładąc drugą dłoń na srebrze pomiędzy jej piersiami. – To ważne, Selene. Bez tego
jesteś w niebezpieczeństwie. To da ci
ochronę
. Nie możesz tego wyrzucić. Zrozumiałaś?
Powinnam wyrzucić to gdzieś, skąd nie mógłby tego odzyskać
. – Coś zabiło mojego
brata. – Zaschło jej w gardle, szloch zamarł i zmieniła się w kamień. – Co się tam stało? Kto
to był?
Westchnął, i mogła przewidzieć jego odpowiedź – tą samą jaką dawał jej za każdym
razem kiedy nie zamierzał dać żadnej cholernej odpowiedzi. – Jeżeli mam powiedzieć ci co
wiem, to nie mam czego. Jeżeli mam ci powiedzieć co podejrzewam, to nic ci nie wyjaśni, bo
podejrzewam wiele rzeczy. – Ziewnął, zanurzając twarz pośród jej włosów, kładąc rękę na jej
brzuchu. Był dość ciepły by udawać człowieka. Powiew seksu nakarmił go. – Jeżeli mam
powiedzieć ci czego się spodziewam, to spędzimy tu wiele godzin, ponieważ nauczyłem się
spodziewać wszystkiego. Jest dalece za wcześnie by powiedzieć więcej.
– Mój brat, – powiedziała, beznamiętnie. Jego kolana znajdowały się za nią, jedno
ramię pod jej głową, a drugie trzymało ją przy nim. Ziewnięcie przebiegło przez jej usta,
zmieniając w jęk, który uciszyła zamykając go za zębami. To nie było łatwe, ale była
przyzwyczajona do przełykania.
Tantraiiken musi wiele dławić w sobie. – Coś zabiło mojego brata, Nikolai.
Coś wyważyło jego drzwi i rozerwało go na strzępy. Jeżeli chroniłeś mnie, dlaczego
nie ochroniłeś i jego? Jesteśmy twoimi pupilkami, prawda?
A może nie dbałeś o niego tak długo jak mogłeś dostać to czego potrzebowałeś ode
mnie?
To było bardziej prawdopodobne. Nichtvreni byli kiedyś ludźmi, jasne – ale większość
Lilith Saintcrow, Selene
Strona 2
z nich, jeżeli dożyła zostania Mistrzem, przyzwyczajała się do brania tego czego chciała i nie
dbała o konsekwencje dla śmiertelników.
Zwłaszcza gdy śmiertelnicy byli użyteczni. A Selene była bardzo, bardzo użyteczna.
Nie każdego dnia Nichtvren znajdował
nieprzywiązaną
do niczego –
nie posiadaną
przez nikogo, podsunął jej umysł, nazwij to takim jakie jest
, jesteś dość dorosła by nazywać
rzeczy po imieniu – sekswiedźmę wędrującą w jego okolicy. To tak jakby rosomak znalazł
porzucony, nieśmiertelny, gorący posiłek pod drzewem.
– Współpracuj ze mną, a znajdę to co zabiło twojego brata, – Nikolai westchnął
ponownie, odprężając się za jej plecami, tak jakby zrobił to kot. Bardzo duży, bardzo ciepły
kot. Następnie nadeszło To Pytanie, to które zadawał za każdym razem. – Zbliża się świt.
Wrócisz ze mną?
– Mam jutro pracę, – wyszeptała, obserwując brzeg poduszki.
I pogrzeb do
zorganizowania. I zabójcę brata do odnalezienia. Choć to że się pokazałeś nadaje moim
planom spraw istotną zmianę.
– Już załatwione. Nie będą cię potrzebowali przez kolejne dwa tygodnie.
Do diabła z tobą
. – Nie mogę sobie pozwolić…
– Dostaniesz wypłatę.
– Nie chcę twoich pieniędzy. – Oboje wiedzieli że kłamała. Jego pieniądze były
jedyną rzeczą stojącą pomiędzy nią a rynsztokiem, a Selene nie miała zamiaru kiedykolwiek
wracać do bycia ubogą. Uczenie ledwie starczało na opłacenie czynszu za nią i Dannego.
Zarabiał ile mógł jako Czeladnik, jasne, ale niewiele mógł zrobić zamknięty w ścianach
swojego mieszkania…
No cóż, o to nie musisz się martwić teraz, prawda?
Drwiący cichy głos wewnątrz
głowy brzmiał znajomo, naładowany nienawiścią do samej siebie, a Selene drgnęła nie
poruszając się.
Nikolai nie połknął tej przynęty. – One nie są moje; są z college’u. Możesz nazwać to
prezentem. Dla mojej Selene.
Lilith Saintcrow, Selene
Strona 3
Zamknęła oczy.
Jeżeli byłby człowiekiem, to co bym zrobiła?
– Nie jestem twoja. –
Posiadasz mnie tylko dlatego, że jestem słaba. I to też lubisz, lubisz to że nie mogę powiedzieć
nie.
Jak zwykle był zbyt taktowny by postawić na swoim. – Musisz gdzieś należeć, –
powiedział miękko.
– Należałam do Dannego. – Biedny, biedny Danny. Zamknięty w swoim mieszkaniu
poza tymi chwilami gdy porzucał więzy swojego ciała i szedł Podróżować. Jak wiele razy
Selene wspinała się po schodach do jego mieszkania by poprosić o pomoc, w mrożących krew
sprawach jakie Jack Pepper przynosił jej? Jak wiele razy przynosiła mu posiłki, przynosiła
drobiazgi których potrzebował, ponieważ nie był w stanie opuścić ochronnych zaklęć, które
Selene stworzyła dla niego.
Ty nieumarły draniu. Teraz gdy on odszedł, nawet nie pozwolisz mi spojrzeć na jego
ciało.
A jeżeli odczytała tę sytuację prawidłowo, Nikolai subtelnie zniechęcił policję do
podjęcia jakichkolwiek
prawdziwych
działań. Jako pierwsza nadnaturalna Moc w mieście,
mógł to zrobić – i mógł sprawić że także Selene zniknie z normalnego życia. Jeżeli by tego
chciał. Jeżeli sprawiłaby dość problemów.
– On też był pod moją opieką. – Oddech Nikolaia musnął jej ucho. Przygotowała się,
na to by zrobił cokolwiek, cokolwiek innego niż tylko leżenie obok. – Chodź ze mną Selene.
Będziesz bezpieczniejsza.
Jak diabli będę.
– Nie.
– Pewnego dnia przyjdziesz. – Nie naciskał na tą kwestię, choć raz. Zapytał tylko
dwukrotnie? To był prawie rekord jak na niego. – Jorge przyjdzie by umożliwić ci
skorzystanie z auta.
Jorge? Upewnił się że niczego jutro nie zrobię.
– I aby mieć oko na mnie? Nie
dziękuję, Nikolai. – Selene ugryzła dolną wargę, siniacząc ją odrobinę. Zasmakowała krwi.
Będzie jutro obolała. To trwało już zbyt długo, zbudowała już wysoki dług u Mocy, a jej
ciało żądało zapłaty z procentem. Nie tylko oczyściła mieszkanie Dannego z plagi złośliwych
Lilith Saintcrow, Selene
Strona 4
duchów oraz pozbierała stamtąd roztrzaskane osłony, ale była jeszcze ta praca dla wiedźmy z
Ulicy Siedemnastej.
Potrzebowała pieniędzy.
Zawsze
potrzebowała pieniędzy.
Nikolai przerwał i jego ręka stężała przy jej brzuchu. Wstrzymała oddech, myśląc o
wysuwających się pazurach przy jej skórze, ale on tylko zacisnął ramię wokół niej.
Przez krótki moment wydawało się jej że leży w łóżku z ludzkim mężczyzną, przy
którym mogła udawać, że pragnął jej umysłu a nie tylko seksu, i łza błysnęła w jej oczach.
Trzymaj się, Selene. Oni wszyscy myślą że jesteś słaba, więc pozwól im tak myśleć. Ale nie
waż się płakać kiedy Nikolai może to zobaczyć. Nie waż się.
– To nie jest prośba. Jorge zjawi się, a jeśli opuścisz to miejsce, to zrobisz to razem z
nim. Jeżeli zrobisz coś głupiego, będę zdenerwowany. – Jego oddech był miękki przy jej
włosach, jak intymny dotyk.
Czy oddychał dlatego że wiedział iż dzięki temu ona czuje się
bardziej komfortowo? Przypuszczam ze musiał oddychać by mówić, prawda? Powinnam
zapytać.
Wyczerpanie nadeszło. Jeżeli zasnęłaby teraz mogłaby skorzystać z kilku godzin
wypoczynku zanim… nie. Zmęczenie zamgliło wszystko, sprawiło że trudno było myśleć.
– Denerwuj się ile tylko chcesz, Nik, – powiedziała a jego palce lekko uderzyły o jej
brzuch raz i drugi. Po czym przestał. – Nie jestem twoją służącą. Nie przyjmuję od ciebie
poleceń.
Nie bez dużej ilości krzyków i wierzgania się. Albo czasami tylko krzyków.
Wydał niski dźwięk przy jej włosach i zdradzieckie ciało Selene zadrżało. Medalion
wyrzucił z siebie płonący zastrzyk gorąca. – Oczywiście, jeżeli Jorge jest na tyle
niekompetentny by zgubić cię, przypuszczam że będę musiał go ukarać.
Ty draniu. Powinnam to wiedzieć
. Zrobiła najpierw z tego grę, gubiąc wytresowane
psy Nikolaia. Wtedy on znalazł sposób by ją powstrzymać. – Nie zrobisz tego.
Lilith Saintcrow, Selene
Strona 5
Plik z chomika:
akacja08
Inne pliki z tego folderu:
Selene, rozdział 7.pdf
(308 KB)
Selene, rozdział 8.pdf
(212 KB)
Selene, rozdział 9.pdf
(285 KB)
Selene, rozdział 11.pdf
(319 KB)
Selene, rozdział 13.pdf
(248 KB)
Inne foldery tego chomika:
A
Abercrombie Joe
Adler Elizabeth
Adornetto Alexandra
Adrian Lara p
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin