Fastryga.pdf
(
798 KB
)
Pobierz
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/strict.dtd">
*UDĝ\QD-DJLHOVND
XUļWïXPDF]NDOLWHUDWXU\DQJLHOVNLHM
G]LHQQLNDUNDLSLVDUND3U]HïRĝ\ïDPLQNVLÈĝNL
-*%DOODUGD)D\:HOGRQ-RDQQ\7UROORSH
-HMGHELXWHPSUR]DWRUVNLPE\ïDSRZLHĂÊ
Korespondent
:$%RZRFSRGUöĝ\
G]LHQQLNDUVNLFK]ODWļ
GR.DV]PLUX6UL/DQNLL$IJDQLVWDQX
prolog
Mela miała dziesięć lat, kiedy umierając pod
schodami, zobaczyła coś więcej niż inni ludzie.
Spadała krótko, zdążyła tylko pomyśleć: „Nie ma
stopni pode mną, nigdzie nie ma?” – i jeszcze przez
chwilę szukała oparcia dla nóg i rąk. Niepotrzebnie,
bo czas już się cofnął, zabrał Melę.
„Jeszcze szukam, chwytam-nie chwytam” –
myśli i zaraz potem jest zupełnie mała, frunie gdzieś
wysoko, uwolniona z rąk ojca czuje, jak pęd powiet-
rza unosi jej włosy. Pogodny świat wzlatuje i opada,
pewne ręce czekają na dole.
„Łapią mnie?” – upewnia się Mela, lecąc klatką
schodową, hen, w stronę trzeciego stopnia. W chwili
gdy uderza w niego prawą skronią, pamięć przenosi
ją jeszcze dalej. Mela przemyka przez matkę, trwa to
tylko mgnienie, i trafi a tam, gdzie nie zaglądał nikt
przed nią.
„Ale nie umieram! – zastrzega się. – Jestem
gdzie indziej, ale nie umieram. Myślę o tym, co naj-
bardziej lubię”.
5
Było to pole świeżo zaorane pod koniczy-
nę. Mela i babka Leonia biegły na przełaj, zgrza-
ne, pod wiatr, babka śliczna, dwudziestoletnia.
Z brązowych, lśniących bruzd bił kwaskowy zapach
wilgoci, uwolniony zbyt nagle spod spieczonego
wierzchu; lato drugiego roku wojny było naprawdę
upalne. Ziemia buchała gorącem jak rozkrojone cia-
sto, liście stały na sztorc, w stawie bulgotała rzęsa.
Także wokół babki coś się działo, coś na niej gęstnia-
ło, od samego sklepu spożywczego, ruchliwe i przy-
lepne, niemal miłosne. „Cienie z bukowego lasku”
– pomyślała Mela. Leonia minęła zagajnik w drodze
do miasteczka.
Teraz biegła z powrotem, spowita w cienie
młodniaka, ściskając w ręku siatkę z chlebem i pacz-
ką „tureckich”, koniny już nie zdążyła zapakować.
Zaczęła biec od razu w sklepie. „Pani Werska, pani
nie wraca do domu – szepnęła sklepowa, niby to su-
mując cyfry w słupku. – Niemcy!” I zaraz umknęła
wzrokiem ku bryłom koniny, po którą Leonia stała
cały ranek.
Mela ledwo nadążała za babką, cienie aż fur-
kotały na wietrze. Tkliwie gładziły biodra i piersi
Leonii, białe grochy na niebieskiej sukience.
Biały Dwór był niedaleko, oddzielony od
pól sadem i sporym kawałkiem trawnika. Bieg-
ły, dysząc, rabaty goździków i fuksji skakały im
w oczach. Ostatnie bruzdy i drzewa dzieliły je od
werandy z kolorowymi szkiełkami, błyskającymi
w słońcu. „Jezu, Jezu!” – powtarzała babka po szyję
w szarych, kochliwych zwojach. Zbij ały się na niej,
6
zachodziły jeden na drugi. „Wcale nie są z lasu
– pomyślała Mela, która dobrze znała drzewa.
Buki nie miały z tym nic wspólnego. – Może to ze
sklepu?”
„Nie zdążę! – mówiła babka. – Nie zdążę!”
Kiedy Mela znów odwróciła głowę, Leonii nie
było już widać, obok sunął cień podszyty niebieską
sukienką. „Jezu, Jezu” – mówił, rękami szukając
swojej twarzy.
Drzwi białego domu otworzyły się, ale nikt
w nich nie stanął, po prostu czekały na babkę.
Mela leży pod schodami bardzo cicho, trochę
śpi, trochę nie śpi. Liczy iskry, które powoli dogasają
w jej głowie, słowa dobiegające gdzieś z boku. Sta-
ra się o niczym nie myśleć, jak najmniej oddychać,
żeby nie spłoszyć ptaka, który na chwilę w niej
przysiadł. „Pamiętam wszystko – myśli tak cicho,
jak tylko potrafi , samymi ustami. – Wszystko! Za-
nim się urodziłam, też”.
– Nie powinnaś tego robić! – mówi z pretensją
ktoś w kuchni, tuż za ścianą. Mela dobrze wie, że
nie powinna. Zamiast chodzić na strych, powinna
pomóc przy rozpakowywaniu bagaży, choćby tych
tobołów w kuchni. Nie powinna spadać ze schodów,
matka i bez tego miała dość kłopotów.
Teraz próbuje ułożyć się inaczej, być twarzą
i przodem ciała po tej samej stronie, ale nic w niej nie
działa. Jedno oko jest zamknięte, Meli zdaje się, że
na stałe. Przed drugim ma krawędź stopnia, aż krąg-
łą od częstego używania, tak blisko, że widać dro-
7
Plik z chomika:
karolinahandzel1
Inne pliki z tego folderu:
Photonovel The Debt E-book.pdf
(3206 KB)
Domek Trzech Kotow.pdf
(151 KB)
Ebook Drzewo Laurowe Iskierki.pdf
(980 KB)
Male Bure Skakadlo.pdf
(1890 KB)
E-book Nagrobek Z Lastryko Czarne.pdf
(254 KB)
Inne foldery tego chomika:
Pliki dostępne do 01.06.2025
Pliki dostępne do 19.01.2025
====Bracia Salvatore
■ W.I.T.C.H. Czarodziejki
► EMULATOR GBA NA PSP + POKEMONY
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin