R_Gladkowski_Credo in Unum Deum.pdf

(1119 KB) Pobierz
CREDO IN UNUM DEUM
Romuald Gładkowski
Wraz z artykułem Jana Dobraczyńskiego
Wydawnictwo 966
/Toronto 1988/
DROGI CZYTELNIKU !
PRZECZYTAJ, POWIEL, ROZDAJ ZNAJOMYM
-
DZIĘKUJEMY
WSTĘP
Kiedy wszechświat jest traktowany jako samoistniejący, kiedy nie dostrzega się
Pana Boga stojącego ponad wszechświatem, wówczas wszystko, co nas otacza,
staje się święte; jak to ma miejsce u pogan, a jest bardzo dobrze widoczne w
panteiźmie. Właśnie chrześcijaństwo, oddając Bogu, Istocie Najwyższej,
wszystko co święte, zdesakralizowało wszechświat. Chrześcijaństwo
rozgraniczyło Stwórcę od rzeczy stworzonych. Chaos myślowy pogan został
uporządkowany.
Starożytne pogaństwo poczęło zamierać razem z rzymskim imperium. Poganie,
przegrywając konfrontacje z nauka Chrystusa Pana, przeczuwając swój bliski
koniec, usiłowali ratować się przyjmując od chrześcijan ogólny pogląd na świat,
ich dobroć i entuzjazm. Zbyt wyraźnie rzucała się w oczy wyższość chrześcijan
w pożyciu rodzinnym, w stosunkach sąsiedzkich, w spełnianiu obowiązków
wobec ojczyzny. Poganie, jeszcze u schyłku II wieku po narodzeniu Chrystusa,
desperacko broniąc się przed całkowitym przyjęciem stylu życia chrześcijan,
usiłowali kopiować moralność chrześcijańska i ewangeliczne nauczanie. Nic z
tego, nie udało się poganom uzyskać czegokolwiek, co byłoby równoważne
entuzjazmowi religijnemu chrześcijan. Mity pogańskie pozostają niezmienne, a
każda próba ich modyfikowania kończy się niepowodzeniem. Religie pogańskie,
jako zrodzone z ludzkiej fantazji, są martwe, statyczne. Nie mogło więc dojść do
syntezy religijnej. Nie mogą też istnieć równocześnie dwie prawdziwe religie,
czy dwie równoważne moralności. Gdy dwie rywalki zetkną się ze sobą, jedna z
nich musi ustąpić. Siedemnaście wieków temu ustąpili poganie. W Europie do
głosu doszła cywilizacja łacińska.
Tysiąc lat później, w cywilizacji łacińskiej powstały luki, które umożliwiły
odrodzenie się pogaństwa. Przecież, najpierw, w XIV wieku, wytworzył się
bałagan w Stolicy Apostolskiej, a dopiero potem, w wieku XV, powstał protes-
tantyzm, jako zjudaizowana forma chrześcijaństwa [1].
915121373.004.png 915121373.005.png
Później przyszła myśl, że można mieć religię bez Boga. Sięgnięto nawet po
buddyzm, który właśnie taka religią jest. Na nowo poczęto zachwycać się
okultyzmem i magią, tworząc pseudo-religie natury ściśle intelektualnej.
Humanizm i neoplatonizm stały się faktem.
Rozum ludzki, nieodłączny atrybut chrześcijaństwa, w wiekach od XIV do
XVIII uległ wynaturzeniu zwanym racjonalizmem. Religie katolicką,
chrześcijaństwo w ogóle, zaczęto traktować jako podgatunek pierwotnej
mądrości "naturalnej". Racjonaliści poczęli głosić, że rozum ludzki jest wykład-
nią pojmowania i interpretacji zagadnień dotyczących świata nadprzyrodzonego.
W sukurs przyszli im alchemicy, usiłując przyspieszyć obiecane przez Chrystusa
Pana nadejście królestwa niebieskiego, przyspieszyć przywrócenie człowiekowi
utraconego raju poprzez manipulacje związkami chemicznymi.
W okresie Renesansu humanizm był wykładany zaledwie na kilku
uniwersytetach; za to w wieku XVIII stał się podstawą "racjonalizmu
klasycznego" w wydaniu Bacona, Descartesa, Spinozy, Kanta i pozostałych.
Rozrastający się w ten sposób humanizm doprowadził do rozwoju nauki opartej
na ateistycznych postulatach. W okresie Oświecenia stan względnej równowagi
pomiędzy chrześcijaństwem a neopogaństwem został zachwiany. Do
osiemnastego wieku było ściśle określone, i przyjęte, co jest herezją, niezależnie
od miejsca w hierarchii państwa i narodu. Kościół katolicki był w stanie podjąć
zaradcze środki, jak publiczna ekskomunika, czy też poprzez odpowiednie
działanie w twórczości artystycznej. Kontrakcja Kościoła Św., na odradzanie się
pogaństwa, wyraźnie uwidoczniła się w literaturze, malarstwie i muzyce.
Jednak, w końcu duchowe zasoby Kościoła rzymskiego się wyczerpały. W
wieku XVIII wszystko nagle zmieniło się. Duży wpływ na zmianę sytuacji
wywarli zajadle antykatoliccy intelektualiści, jak Voltaire, czy Lessing, wsparci
"postępowym" klerem, który otwarcie odstąpił od wyznawania doktrynalnej i
moralnej nadrzędności Kościoła świętego w życiu człowieka.
Kapłan katolicki, jako myśliciel chrześcijański, powinien opierać swoje wywody
na motywach ściśle doktrynalnych i teologicznych. Jednak, trudno jest mu
dyskutować z kimś, kto nie przyjmuje argumentów opartych na wierze, a nawet
na wydarzeniach historycznych. Starając się lepiej zrozumieć wrogów
katolicyzmu, kapłani zbliżyli się do nich, by z czasem pozwolić na podjęcie
dyskusji (dialogu), na warunkach narzuconych przez przeciwnika. Niestety,
krok po kroku, szukając argumentów nie do odparcia, pogrążyli się w racjo-
nalizmie. Istotnie, argumenty się znalazły, ale nie mają one już nic wspólnego z
religią katolicką. Gdy racjonalizm zawładnął światem intelektualnym, nawet w
sferach moralności i metafizyki odnaleziono antykatolickiego sojusznika.
Poparto więc agnostycyzm Kanta i poczęto domagać się przeprowadzenia
rewizji pojęć biblijnych i Ewangelii świętej.
915121373.006.png
Agnostycyzm wyszedł z założenia, że rozum ludzki jest zamknięty w kręgu
zjawisk widocznych. A więc Pan Bóg nie może być bezpośrednim przedmiotem
wiedzy, nie może też być uważany za podmiot historyczny. Dalej, po
odrzuceniu objawienia Bożego, do głosu doszedł immanentyzm życiowy, który
wytłumaczenie religii znajduje w człowieku. Zwolennicy Kanta poczęli głosić,
że religia jest pewną formą życiową, wywodzącą się z potrzeby ukrytej w
podświadomości człowieka, którą mogą wyzwolić odpowiednie warunki.
Najczęściej twierdzą, że istnienie Boga jest wytworem zbiorowego strachu w
określonych etapach historii. W konsekwencji, wiara dla nich jest uczuciem, a
nie poznaniem. Każdy człowiek, ich zdaniem, musi przemyśleć swoją wiarę. Z
owych przemyśleń powstają dogmaty, które powinny się zmieniać,
dostosowując się do wymogów czasu. Zatem, poczęli głosić, że dogmaty, jako
zmienne i chwiejne, nie mają większego znaczenia w religii.
Zrodziła się w ten sposób herezja zwana modernizmem, którą Ks. Paul A.
Wickens określa jako:
"(1) herezja, która utrzymuje, iż religia katolicka, jej zasady wiary i zasady
moralne, musi być przystosowana do współczesnego świata;
(2) wszystkie doktryny objawione są pod znakiem zapytania (sceptycyzm),
wielu z nich się zaprzecza. Modernizm doprowadza do utraty łaski Bożej,
napawa jeszcze większym sceptycyzmem i prowadzi do dalszej jej utraty" [2].
Pod sloganem otwartości intelektualnej, modernizm przemycił do katolickiej
moralności coś w rodzaju pornoteologii, która godzi się z wolna miłością, z
próbnymi małżeństwami, z małżeństwami homoseksualnymi, z prawem do
aborcji, do zażywania narkotyków, godzi się z pomysłem zrównania płci, co
przejawia się w agitacji do wyświęcania kobiet na kapłanki, a wszystko jest
przypieczętowane powszechnym rozgrzeszeniem. Idea "nowego
chrześcijaństwa" modernistów opiera się na pięciu podstawowych
założeniach [3] :
1. Antropocentryzm. Religia ma skupiać się głównie na człowieku, a nie na
Panu Bogu. Bóg jest miłowany i czczony w człowieku. Zatem, religia
antropocentryczna wytwarza wypaczoną miłość do człowieka jako
obiektu miłości Pana Boga, którego stawia na drugim planie, a w
konsekwencji neguje.
2. Immanentność świata. Królestwo Boże jest tutaj na ziemi, a nie po
ponownym przyjściu Chrystusa. Zbawienie oznacza wyzwolenie od grzechów
społecznych i od wyzysku ekonomicznego. Tym samym, religia przeobraża
się w ideologię polityczną.
3. Nowa forma ewangelizacji. Ewangelia święta ma służyć biednym i posiada
charakter ekonomiczny, a nie duchowy.
915121373.007.png 915121373.001.png
4 . Nowa struktura Kościoła. Kościół ma być częścią świata i służyć światu.
Zatem, musi rozwiązać wszystkie istniejące dotychczas instytucje kościelne.
Każdy członek Kościoła może spełniać funkcję kapłana. Zatem, nagle
"zapomina się", że Kościół św. jest dziełem Chrystusa Pana i Ducha
Świętego, a nie "świata".
5. Nowa forma adoracji Chrystusa. Jezus Chrystus jest dla modernistów
wyzwolicielem ubogich. Jest Człowiekiem służącym bliźnim. Jest Wielkim
Buntownikiem. Stworzenie tak fikcyjnej sylwetki Chrystusa Pana ma na
celu dać wsparcie dla propagandy marksizmu i rewolucji.
Papież, św. Pius X, podzielił przyczyny modernizmu na: a) natury moralnej
(wścibstwo i pycha, prowadzące do zuchwałości); b) natury intelektualnej
(ignorancja w dziedzinie scholastyki, prowadząca do kojarzenia fałszywej
filozofii z wiarą) [4] . Jednak, nie mogłoby dojść do modernizmu bez
uprzedniego powstania liberalizmu filozoficznego [5].
LIBERALIZM.
Liberalizm filozoficzny wyszedł ze sceptycznego założenia, iż zarówno
prawda oraz fałsz są pojęciami względnymi, są czymś, co zrodziło się
w umyśle człowieka. Wprowadzono nowe słowo "intelektualista" - co
oznacza człowieka zredukowanego wyłącznie do ludzkiego intelektu,
który prawdę zastąpił "opinią" na temat przedmiotu. Błędnie poczęto
gloryfikować rozum ludzki, który rzekomo ma być najwyższym sędzią w
ocenie prawdy i postępowania człowieka. Doszło do tego, że chcąc być
bohaterem w oczach świata, trzeba wejść w konflikt z Bożymi
przykazaniami.
Poza nami istnieje porządek rzeczy, którego skutki możemy dostrzec.
Ten porządek rzeczy, ustanowiony przez Stwórcę, nie może być zakłócony
bezkarnie. Brak uznania dla istniejącej rzeczywistości sprowadza
zakłamanie, grzech, zło. Badając rzeczywistość dociekamy prawdy, gdyż
prawda jest zawsze w zgodzie z istniejącym stanem rzeczy. Przywiązanie
do prawdy jest jedyną siłą, która chroni człowieka przed upadkiem, gdyż
moralność jest korzystaniem z prawdy. Zatem, prawo moralne powinno być
nakazem trzymania się rzeczywistości ustanowionej przez Pana Boga. Tu
nie może być miejsca dla etyki sytuacyjnej. Kaprys, własne widzi mi się,
nie może być sędzią otaczającego nas świata. Opinia potrzebuje autorytetu,
a bez niego jest niczym. Prawda uzyskuje autorytet z uznania
rzeczywistości stworzonej przez Boga. "Intelektualista", czy "partia", nie
może być wyrocznią dla prawdy; może jedynie proponować metodę
służenia narodowi. Nic poza tym.
915121373.002.png
Liberalizm dlatego jest zgubny, gdyż odciąga nas od prawdy.
Jednym z pierwszych zwolenników liberalizmu był Marcin Luter, który, w
imię dowolnej interpretacji Pisma Św., zerwał z Kościołem rzymskim. Nie-
mniej jednak, dopiero po wybuchu rewolucji francuskiej z 1789 roku stało się
widoczne wyraźnie, że główną bitwę z Kościołem katolickim, z religią
rzymskokatolicką, rozegra liberalizm. Deklaracja Praw Człowieka, z czasów
tejże rewolucji, była podsumowaniem doktryny liberalizmu 1 wprowadzeniem
jej w życie. Można ją określić jako rozbudowaną formę "złotej reguły" Hillela
[6] . Deklaracja ta została potępiona przez Papieża Piusa VI.
Zmasowany atak na Sakramenty święte Kościoła katolickiego, podsycany przez
Synagogę [7] , rozpoczął się w okresie Reformacji. Sakramenty święte
nieskończenie przynoszą wiernym Chrystusa Pana. Chcąc pozbawić katolików
wiary w boski charakter Jezusa Chrystusa, musiano więc rozpocząć od prób
zabrania im sakramentów, od zabrania łącznika z boskim Odkupicielem. Te
obrażające Pana Boga zakusy zostały potępione na Soborze trydenckim (1545-
63).
Jest na ogół wiadomo, że ciałem wykonawczym Synagogi są tajne
sprzysiężenia, zwane masonerią. Ich dziełem była rewolucja francuska z 1789
roku, a także wspomniana już Deklaracja Praw Człowieka, wprowadzająca do
polityki liberalne zasady. Rozpoczęto od "burzenia tronów i ołtarzy", poprzez
zawołanie anarchistów: "Ni Boga, ni Pana " , a skończono na dyktaturze, gdzie
tyran oświadczał: "Republika , to ja!".
Kiedy każdy ma prawo mówić i robić co mu się rzewnie podoba, mamy do
czynienia z anarchią. Żaden naród nie może rozwijać się przebywając w stanie
anarchii. Życie narodu nie może spocząć na opinii przypadkowej zbiorowości,
kolektywu. Gdy wszyscy chcą rządzić, nikt nie rządzi. Pewien ład i porządek
jest konieczny. Czy komuś to się podoba, czy też nie, w świecie istnieje Boży
porządek. Zatem, anarchia doprasza się o przywrócenie porządku. Stąd, chaos
toruje drogę dyktaturze. Nic więc dziwnego, że wszystkie porewolucyjne rządy,
które były dziełem sprzysiężenia, pod pretekstem obrony "wolności" człowieka
przed jakimikolwiek ograniczeniami moralnymi, przed dogmatami religii
katolickiej, przed autorytetem Ewangelii Św., tworzyły autorytatywny i
monopolistyczny etatyzm.
Każde wprowadzenie liberalizmu w życie musi zakończyć się tyrańską opresją,
skoro tam adorację Boga przeobraża się w adorację człowieka. Deifikacja
człowieka jest nieuniknioną konsekwencją filozofii liberalizmu. Kiedy istnienie
Boga uzna się za mit, najwyższą istotą staje się człowiek a to umieszcza go w
ateistycznym komunizmie.
Dla masonów Jezus Chrystus nie jest Synem Bożym. Nie uznają też piekła, ani
nieba, nie istnieje dla nich Trójca Święta, a jedynie panteistyczny Wielki
Architekt Wszechświata, będący częścią tegoż wszechświata.
915121373.003.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin