Seria NEXT_Karmazynowy Krag.doc

(1645 KB) Pobierz
Materiały Shaumbry

Materiały Shaumbry (NASTĘPNA) Seria

Shoud 1
TWORZENIE I WZMACNIANIE POTENCJAŁÓW

Przekaz Adamusa dla Szkarłatnego Kręgu
za pośrednictwem Geoffreya Hoppe'a
7 sierpnia 2010

 

Jestem Tym, Czym Jestem, Adamusem Saint-Germain (Adamus wymawia swoje nazwisko z francuska) i jestem tu, aby wam służyć.


Uśmiałem się dziś trochę podczas przygotowań do tego Shoudu, który rozpoczyna dwunastą już serię naszych spotkań. Na wstępie muszę pochwalić Lindę za dobór muzyki na dzisiejsze spotkanie (Adamus nawiązuje do „Every little thing she does is magic” Stinga z albumu Symphonicities). Jeden z niewielu razy… A właściwie jedyny raz, kiedy byłem z niej zadowolony (śmiech). Nie chcę tu nikogo urazić, ale to właśnie Linda poczuła tę wyjątkową energię, jaka się kryje w tej muzyce i podsunęła ją Couldre. Piękna symfoniczna muzyka Stinga, którego głos – jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście - jest bardzo, ale to bardzo metafizyczny. Polecam jego muzykę.

Poczuliście to? Czuliście, co się działo, gdy grała muzyka? Odebraliście nasz przekaz? Spływał na was właśnie podczas muzyki. Jak już wam wcześniej mówiliśmy, wszystko co mamy wam do przekazania, spływa na was wtedy, gdy gra muzyka, bo wtedy wnika w was tak, że aż dostajecie od tego gęsiej skórki, albo ciarki przechodzą wam po plecach, albo włosy wam dęba stają na rękach - chociaż dzięki Bogu niewielu z was ma ich tyle co Cauldre (śmiech). Czasem może to być dla was tak silne przeżycie, że aż musicie wziąć głęboki oddech, by to wszystko przyjąć na spokojnie.


A tymczasem wasz umysł – ten piękny, przepiękny umysł – wciąż nie dowierza, wciąż powątpiewa, wciąż zastanawia się, czy aby sam tego wszystkiego nie wymyślił. I mimo to, że czujecie nasz przekaz całym ciałem, że odczuwacie go wyraźnie wokół siebie, to umysł i tak twierdzi, że lepiej poczekać, co na to wszystko powie Adamus.

A ja powiem wam tak: odebraliście dziś pewien przekaz. Nie ma on jednak żadnej jednoznacznej wymowy – został wam raczej przekazany pełen zestaw wszelkich możliwych potencjałów. A który z nich wybierzecie na dzisiejszym spotkaniu? Jak potoczy się nasza dzisiejsza dyskusja, dzisiejszy Shoud? To zależy już tylko i wyłącznie do was. Zatańczę tak, jak mi zagracie. Może być z tego niezła zabawa. Możemy się przy tym nieźle pośmiać – a to doskonały sposób na uwalnianie energii. Możemy oczywiście zrobić wszystko na poważnie (publiczność odpowiada „nie”). Nie, nie, nie, nie, nie. Nie. Mógłbym nieźle dać w kość Vince’owi (publiczność znów odpowiada „nie”). Nie, nie, nie, nie, nie. Nie. Możemy też podejść to tego wszystkiego bardzo lekko. Unieść się na tym jak na fali i podążyć na niej gdziekolwiek nas poniesie.

NOWA SERIA

To nasza dwunasta seria spotkań. A dwunastka to do pewnego stopnia bardzo znacząca liczba. Jedynka i dwójka. To właśnie na niej… Wszechświat funkcjonuje zgodnie z pewnym swoim matematycznym rytmem. Ludzkość w przeważającej mierze posługuje się systemem dziesiętnym, ale wszechświat w zasadzie – choć nie zawsze - bazuje na systemie dwunastkowym. Istnieją takie wymiary, które bazują na systemie czwórkowym, sześćdziesięcioszóstkowym, czy jeszcze innym, ale ogólnie rzecz biorąc znany nam wszechświat zbudowany jest na systemie dwunastkowym.


Moglibyśmy teraz… To znaczy ja mógłbym rozwodzić się teraz na ten temat w specjalnym epizodzie pt. „Odpowiedzi Adamusa”, choć z drugiej strony nie pozwalam wam zadawać mi pytań, więc byłby to raczej epizod pt. „Opowieści Adamusa” (śmiech). Chociaż może jednak pozostalibyśmy przy pierwszej wersji, bo to by się chyba bardziej podobało naszym słuchaczom.


LINDA: Nie, nie ma co owijać w bawełnę – „Opowieści Adamusa” jak najbardziej oddają stan rzeczy.

ADAMUS: Dam Lindzie listę tematów, które chcę wkrótce poruszyć – pierwszy to „Obcy i anioły…

LINDA: O, brzmi nieźle.


ADAMUS: …i czym się różnią”. Bo to nie to samo.


LINDA: O, podoba mi się.


ADAMUS: Wiecie, że właśnie w tych czasach, w których przyszło wam żyć, pojawia się na Ziemi bardzo wiele istot pozaziemskich? Zapewne obecność niektórych z nich odczuliście już sami. Od dawna nie było ich tu tak wiele jak teraz i bynajmniej wcale nie zjawiają się tu po to, by ocalić świat.

LINDA: Powiedziałeś „Obcy kontra anioły” czy…?

ADAMUS: „Obcy i anioły: prawdziwa różnica.”

LINDA: OK. O kurde, „Opowieści Adamusa.”

ADAMUS: Bardzo wiele się teraz pojawia na Ziemi obcych i aniołów. Aniołowie jednak nie są tu po to, aby zbawić świat. Raczej nie po to się tu zjawiają, aby wam w czymkolwiek pomagać. Chciałbym poświęcić temu tematowi osobne spotkanie, najlepiej razem z Kuthumim, i opowiedzieć wam o aniołach i o istotach pozaziemskich. Tak więc Linda zorganizuj nam takie spotkanie, zapisz to sobie.

LINDA: Dla was obu jednocześnie?

ADAMUS: Dla nas obu jednocześnie, tak.

LINDA: A jak to niby miałoby wyglądać?

ADAMUS: Wstań na chwilę (śmiech). Stań z boku.

LINDA: Czuję się niepewnie.

ADAMUS: A więc wpierw będę mówił ja (śmiech, gdy Adamus siada na miejscu Geoffa, po czym wstaje i robi pozę typową dla siebie), a potem będzie mówił Kuthumi (śmiech, gdy Adamus siada na miejscu Lindy i składa ręce w geście typowym dla kłaniających się hindusów).

LINDA: Dziękuję, że mi to wszystko tak ładnie wyjaśniłeś.

ADAMUS: Wszystko co masz zrobić to nagrywać.

Tak więc chciałbym opowiedzieć wam o znaczeniu liczby dwanaście, bo jest ona dosyć istotna. W naszym przypadku, w przypadku Shaumbry, w której gronie spotykamy się od dwunastu lat, liczba ta ma o tyle istotne znaczenie, że oznacza zakończenie pewnego cyklu i rozpoczęcie nowego.

Cykle te jednak nie mają wyraźnie zaznaczonego początku czy końca, raczej nachodzą na siebie w dość płynny sposób – to nie jest tak, że w jednej chwili kończymy cykl jedenasty i przechodzimy do dwunastego, a potem kończymy dwunasty i przechodzimy do trzynastego. One na siebie do pewnego stopnia zachodzą. Dlatego właśnie odczuwacie czasami mieszanie się ze sobą w jednej chwili różnego rodzaju energii, różnego rodzaju poziomów świadomości. Jako grupa będziemy w tym roku przechodzić ze strefy wybudzania się świadomości do następnego poziomu, o czym właśnie chciałbym wam dziś opowiedzieć.

Owszem, wciąż będziecie zauważać u siebie oznaki przebudzenia, część odczuć typowych dla tego procesu będzie wam jeszcze jakiś czas towarzyszyć. Ale, jak już wkrótce zauważycie, to o czym będziemy dziś mówić, zacznie się już wkrótce również objawiać w waszym życiu.

Tak więc Cauldre i parę innych osób z obsługi pytało mnie, jak będzie nazywać się następna seria, a ja na to, że właśnie tak. A oni znów, „Adamus jak będzie się nazywać następna seria?” A ja na to, że właśnie tak. Czasem trudno jest zrozumieć ludzką logikę. No i Cauldre się trochę sfrustrował, a… (Adamus wyłącza wentylator). Nie lubię tych urządzeń. (Do Lindy) Twój może sobie chodzić, ja swój wyłączam.

LINDA: Dzięki.

ADAMUS: Niech cię napastują te wszystkie energie, ja nie mam na to ochoty.

Tak więc czasami nie rozumiem tej waszej ludzkiej logiki… No i Cauldre znów pyta, jak będzie się nazywać następna seria, a ja mu mówię, że właśnie tak, że właśnie tak się będzie nazywać – Następna. I chciałbym, abyście ją w ten sposób zapisywali (Adamus pisze na tablicy): Seria (Następna). Właśnie tak, w nawiasach, bo one reprezentują wasze wejście na kolejny poziom, to znaczy tych wszystkich z was, którzy są tu z nami, którzy dotrwali aż do teraz, a także tych z was, którzy się do nas po drodze przyłączyli. To przejście będzie dla was niesamowitym przeżyciem, czasem także frustrującym. W tej chwili nie jesteście sobie tego nawet w stanie wyobrazić.


Mam nadzieję, że dobrze będziecie się podczas tego wszystkiego bawili, że przeżyjemy razem wspaniałą przygodę. Tak więc nasza następna seria nazywa się właśnie „Seria (Następna)” i proszę żebyście zapisywali ją właśnie w ten sposób.

 

W JAKIM PUNKCIE SIĘ TERAZ ZNAJDUJESZ?

 

Zanim zaczniemy chciałbym, aby Linda wzięła mikrofon i Nagrody Adamusa i ruszyła w publiczność.

LINDA: Tak jest!

ADAMUS: Niewiele ich już nam zostało. Trzeba będzie zamówić nowe. I zanim Linda do was dotrze z tymi nagrodami, chciałbym podziękować wszystkim, że się tak ładnie na tę okazję ubrali (śmiech, ponieważ Adamus mówi to z przekąsem). No tak, Cauldre ubrał mnie w tę piżamkę w ananaski (śmiech, gdy Adamus opisuje w ten sposób hawajską koszulę Geoffa.)

LINDA: Sam chciałeś, żebyśmy wyrażali siebie poprzez swój ubiór, no to masz.

ADAMUS: A już tak dobrze nam szło… Zaczynaliście się już uczyć, jak okazywać szacunek dla samego siebie - nie dla mnie, ale właśnie dla siebie. Już tak dobrze wam szło, więc gdy teraz widzę, jak to wszystko idzie na marne… No ale cóż…

LINDA: Nie cieszysz się z wyjazdu na Kaua’i? Nie będzie cię tam z nami?

ADAMUS: No tego na pewno nie będę tam nosił.

LINDA (śmiejąc się): Jeszcze nie takie rzeczy będziesz tam nosił! (Adamus się śmieje)

ADAMUS: Ponieważ Linda jest już gotowa pora zadać wam pewne pytanie. Tak więc na jakim etapie się teraz znajdujecie? Ale zanim odpowiecie, spróbujcie spojrzeć na siebie z boku, niczym reporter telewizyjny komentujący jakieś zdarzenie. Zwykle ma on na to jakieś 30-40 sekund, więc wy też spróbujcie streścić to, co się teraz z wami dzieje, w kilku słowach. A więc co się teraz z wami dzieje? Bardzo proszę. Lindo.

LINDA: Z przyjemnością.

ADAMUS: Niech się zgłaszają ochotnicy.

LINDA (podając komuś mikrofon): Ty jesteś ochotnikiem! (śmiech)

ADAMUS: To taka nowoenergetyczna forma zgłaszania się na ochotnika.

GREG: Dobra. OK. Mój proces właśnie nabiera tempa.

ADAMUS: Proces nabiera tempa.

GREG: Mam na myśli proces integracji.

ADAMUS: Może byś to wyjaśnił naszej publiczności, która nie bardzo ma pojęcie o czym mówisz.

GREG: No więc gdy tu dziś przyszedłem, pomyślałem sobie, że nie obchodzi mnie, o czym będzie dzisiaj mówił Adamus. Po prostu chcę pobyć ze swoją rodziną.

ADAMUS: Doskonale. Nagroda… Nie, dwie Nagrody Adamusa do Grega!

LINDA: Przestań! Wiesz, że już niewiele ich zostało!

ADAMUS: Dwie Nagrody Adamusa, ponieważ rzeczywiście wcale nie chodzi o to, co ja mam wam do powiedzenia, bo wyrażam tylko to, co wy sami chcecie powiedzieć. Świetna odpowiedź.

LINDA (wyciąga rękę do Adamusa): Wyjmij wszystko z kieszeni.

ADAMUS: Cauldre chyba wszystko zostawił w domu. Jest tu tylko miętówka i lepiej mu ją zostawię.

LINDA: Druga kieszeń.

ADAMUS: Pusta. Tak więc świetna odpowiedź. Warta dwu nagród.

LINDA: OK.

ADAMUS: Następna osoba.

LINDA: Ktoś jest chętny?

ADAMUS: Na jakim etapie się teraz znajdujecie? Zdajcie nam z tego krótką relację.

CAROLINE: Na jakim etapie się teraz znajduję…

ADAMUS: Tak. Jak ci idzie? Krótki opis tego, co się teraz dzieje w twoim życiu.

CAROLINE: Póki co staram się wznieść ponad ból, który najwyraźniej sama na siebie sprowadziłam.

ADAMUS: No tak…

CAROLINE: I myślę o tym, by mimo to odnaleźć radość i szczęście w mym życiu.

ADAMUS: Wspaniale. Myślisz o tym i to właśnie zapiszę na tablicy. Świetnie. Spodoba ci się zatem to, o czym będziemy dziś mówić. Dziękuję. Następna osoba.

SHAUMBRA 3 (kobieta): Przechodzę teraz etap przejściowy.

ADAMUS: Przejściowy. To znaczy, że spotkamy się wkrótce po drugiej stronie? (śmiech)

SHAUMBRA 3: Nie takie przejście miałam na myśli, raczej chodzi mi o…

ADAMUS: Podoba ci się ten etap?

SHAUMBRA 3: To zależy.

ADAMUS: To prawda. Jest lepszy niż niektóre rzeczy w twoim życiu, ale też z kolei gorszy niż inne.

SHAUMBRA 3: No.

ADAMUS: A to przejście to jakiego jest rodzaju?

SHAUMBRA 3: Z huraganu kategorii piątej, który szalał w moim życiu przez ostatnie parę lat, w stronę trochę spokojniejszego życia.

ADAMUS: Dokładnie tak. I odnalazłaś już to spokojniejsze życie?

SHAUMBRA 3: Są takie dni gdy myślę, że tak.

ADAMUS: Są takie dni… A gdybym uchylił rąbka tajemnicy i powiedział ci, że twoje życie z pewnością nigdy nie będzie ‘spokojne’? Co więcej, tak naprawdę tyczy się to was wszystkich. Jeżeli macie nadzieję na spokojne życie, to znaleźliście się w niewłaściwym towarzystwie (śmiech). Zdecydowanie.

LINDA: Lepiej zamknij drzwi na klucz.

ADAMUS: Są takie lekarstwa, po których życie staje się spokojne, ale to nie dla nas. Wasze życie wkrótce stanie się jeszcze bardziej dynamiczne, jeszcze bardziej frenetyczne, jeszcze bardziej naenergetyzowane, jeszcze bardziej energiczne, jeszcze bardziej niesamowite i co tam jeszcze, ale na pewno nie stanie się bardziej spokojne. Pasuje?

SHAUMBRA 3: Dynamiczne? Może być. Lubię dynamizm.

ADAMUS: Dynamiczne, OK. Mówiłaś nam, że znajdujesz się w fazie przejściowej, ale gdzie dokładnie? Jeszcze po tej, czy już po tamtej stronie?

SHAUMBRA 3: Jestem raczej już po tej dynamicznej stronie.

ADAMUS: Bardziej po tej dynamicznej, OK, dobrze. Będzie ci się zatem dzisiaj podobał nasz Shoud, mam nadzieję. Następna osoba.

JOE: Hm… (Kerri coś do niego szepcze).

LINDA: Podpowiada mu! (śmiech)

JOE: W moim przypadku to jest trochę tak, że nie wiem, gdzie teraz jestem.

ADAMUS: Nie wiem. Dobrze. Podoba ci się to? Nie wiem! (śmiech)

JOE: Jestem zadowolony.

ADAMUS: No tak.

JOE: Jestem zadowolony.

ADAMUS: Zadowolony? Czyżby? Czyżby?

JOE: Cóż...

ADAMUS: Wiesz, że to grzech okłamywać Adamusa? (śmiech) Wiesz, co za to grozi?

JOE: No dobra.

ADAMUS: No to teraz mów, co się u ciebie dzieje.

JOE: No cóż, chyba… No nie wiem… Właśnie przeżyłem wielką nawałnicę w moim życiu.

ADAMUS: No tak, kolejna wielka nawałnica. Uwaga! Kolejna wielka nawałnica w życiu Joego! (śmiech). W zeszłym roku w życiu Joego szalała wielka nawałnica. Podobnie jak rok wcześniej. Joe lubi przeżywać wielkie nawałnice w swoim życiu.

LINDA: Ciężka sprawa.

JOE: Chyba tak.

ADAMUS: Tak, tak. Ale nic w tym złego. Nic w tym złego, póki potrafisz się do tego przyznać. Ale jeżeli nie potraficie się do tego przyznać, jeżeli udajecie, że to nie jest wasz wybór, wówczas sami prosicie się o kłopoty. Zgadza się?

JOE: Tak.

ADAMUS: Tak. A więc gdzie się teraz znajdujesz?

JOE: Tutaj (śmiech).

ADAMUS: To dobrze! O to właśnie chodzi! To zasługuje nie na zwykłą, ale na „Specjalną Nagrodę Adamusa dla Zdumiewającego Człowieka”!

LINDA: „Dla Niesamowitego”, Adamus.

JOE: Kurczę, dziękuję.

ADAMUS: Wstań. Chodź tutaj. Chodź tutaj, niech cię wszyscy zobaczą, na całym świecie. Cieszę się, że się tak wystroiłeś na tę ceremonię (śmiech, ponieważ Adamus mówi to z ironią). No dalej, rozpakuj. Potrzymam ci mikrofon.

JOE: Teraz dzieje się w moim życiu wiele szalonych rzeczy, ale wiem, że muszę tu być. Czuję też, że moje wyższe ja jest też tu teraz ze mną. To jest właśnie integracja. Nie umiem tego inaczej opisać.

ADAMUS: Nie dostrzegasz jednak póki co, jakie to wszystko, co się z tobą dzieje, jest niesamowite. Postrzegasz to ze złej perspektywy – z pozycji zwątpienia i nieufności do siebie samego. Tak naprawdę niewiele się teraz z tobą dzieje (śmiech), to tylko ty to niepotrzebnie wyolbrzymiasz, przez co tkwisz w tym już zbyt długo, zamiast pójść dalej. Później wytłumaczę ci dlaczego tak robisz, ale wpierw chciałbym, abyś odkrył to, kim naprawdę jesteś. Gotowy?

JOE: Tak.

ADAMUS: Musisz otworzyć tę paczkę.

JOE: Aha (śmiech).

ADAMUS: No, myślałeś, że dałem ci w prezencie kartonowe pudełko?

LINDA: Z jednej strony jest już otwarte.

JOE: Może mi ktoś dać jakieś narzędzie?

LINDA: Z drugiej strony jest już otwarte.

ADAMUS: Chcesz nóż?

LINDA: Bo zaraz wszystko wyleci!

ADAMUS: Można jak zwykle liczyć na Garreta (Garret podaje Joe nóż).

LINDA: Ale to jest już otwarte (śmiech). Tylko nie dawajcie noża Adamusowi.

ADAMUS: Już go użyłeś w jednym z poprzednich wcieleń, gdy cię wykopałem. Tyle tylko, że to był miecz. Trochę większy, niż ten nóż. Ale… (publiczność reaguje aplauzem i uznaniem, gdy Joe wyjmuje metalowy napis „Niesamowity Człowiek”.)

Jeszcze nie skończyliśmy, panie Niesamowity. To kwestia perspektywy, kwestia wzmacniania potencjałów. Na jaki potencjał zwracasz uwagę? Na którym z nich chciałbyś się skupić? Na nawałnicach szalejących w twoim życiu? To nie dziw się później, że to właśnie taki scenariusz się w nim urzeczywistnia. A może lepiej skupiłbyś się na tym, jaki jesteś niesamowity? Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz się skupić właśnie na tym. Czy skupianie swojej uwagi na nawałnicach to lepsza zabawa? (ktoś na sali mówi: ‘nie’) O tak, jak najbardziej… Kto powiedział nie?! (śmiech, gdy Adamus mierzy publiczność groźnym spojrzeniem).

LINDA: Ale wpadka.

ADAMUS: Nie, teoretycznie ma rację. Logicznie rzecz biorąc, skupianie swojej uwagi na nawałnicach życiowych nie powinno dawać większej przyjemności, a jednak ty to robisz. Tak właśnie robisz. Jest w tym pewnego rodzaju energia, do której czujesz pociąg. Na twoim biurku stoi napis „Niesamowity Człowiek”, a jednak ty nie chcesz na niego patrzeć, wolisz koncentrować się na nawałnicach targających twoim życiem.

Rządzi tobą taka dziwna logika, która karze ci wierzyć, że wpierw musisz posprzątać w swoim życiu skutki wszystkich huraganów, jakie się przez nie do tej pory przetoczyły, abyś mógł zasłużyć na tytuł „Niesamowitego Człowieka”. Dlatego wciąż zajmujesz się albo walką z nawałnicami, albo sprzątaniem po nich. A to taka walka z wiatrakami. I po co się tym zajmujesz? Pozostajesz przecież przez cały ten czas Niesamowitym Człowiekiem. I tym właśnie zajmiemy się w Serii (Następnej), gdzie mówić będziemy o potencjałach i o tym, które z nich wybieracie w swoim życiu. Jest coś…

 


joe 

 

LINDA: Ten napis dobrze wygląda na tle twojej koszuli.

 

ADAMUS: Tak?

LINDA: Tak.

ADAMUS: Na pewno nie na tle tej koszuli. Może na tle spodni, ale… (śmiech)
Może na mojej głowie, ale… (śmiech,
gdy Adamus stawia go sobie na głowie). Tak, tu pasuje.

Tak wiec macie wszyscy ciągoty, aby wciąż coś naprawiać i sprzątać w swoim życiu i tym się właśnie teraz zajmiemy. Trzeba wykorzenić w was te zamiłowanie do nawałnic życiowych, do dramatów, do ciągłego ulepszania siebie i wszystkich innych rzeczy. Najwyższa pora dać sobie z tym spokój. Zgadza się? Zgadza się? (publiczność odpowiada aplauzem)

JOE: Dziękuję. Bardzo ci dziękuję, Adamusie.

ADAMUS: Jeszcze z tobą nie skończyłem (śmiech). Muszę przyznać, że po raz pierwszy zdałem sobie z tego sprawę podczas naszego niedawnego spotkania w Monachium, gdzie poczułem, że Shaumbra jest naprawdę na to gotowa, naprawdę gotowa pozbyć się tego uzależnienia, gotowa przestać wreszcie skupiać swoją uwagę na nawałnicach. Oczywiście te huragany przetaczające się przez wasze życia są jak najbardziej prawdziwe - tu nie chodzi o to, abyście zamiatali je pod dywan czy udawali, że ich nie ma, ale o to, abyście przestali z nimi walczyć, bo nigdy się ich w ten sposób z waszego życia nie pozbędziecie. Tu chodzi o wybór takiego scenariusza, jaki chcecie w waszym życiu urzeczywistnić, a nie o walkę z tymi, które wam się nie podobają. Dlatego też w Serii (Następnej) skupimy się na potencjałach. Tak was będę zanudzał na temat potencjałów i ich urzeczywistniania, że aż na myśl o tym będzie wam się chciało… (Adamus udaje, że wymiotuje). Ale to bardzo ważne. Naprawdę. To kolejny krok w stronę świadomego tworzenia i najwyższa już pora go zrobić.

Tak więc chciałbym, żebyś postawił sobie ten napis na kokpicie w samochodzie, a jak wrócisz do domu to na stoliku przy łóżku, żeby ci przypominał, że możesz skoncentrować swoją uwagę właśnie na takim scenariuszu. Nie musisz wcale skupiać jej na czymś negatywnym. Możesz wybrać życie Niesamowitego Człowieka.

Ale zanim wrócisz na miejsce, musisz mi odpowiedzieć jeszcze na jedno pytanie. Potrafisz zaakceptować to, że jesteś Niesamowitym Człowiekiem? Tylko nie kłam. Już raz dziś skłamałeś. Potrafisz zaakceptować to, że jesteś…

JOE: Choćby się waliło i paliło.

ADAMUS: Potrafisz zaakceptować to, że jesteś Niesamowitym Człowiekiem?

JOE: Tak.

ADAMUS: Będziesz umiał zaakceptować to nawet wtedy, gdy świat wokół ciebie będzie cię uważał za dupka? (śmiech) Bo świat tak właśnie na was patrzy, na was wszystkich. Sami tak to zaaranżowaliście. Tak to wszystko urządziliście, aby ludzie wśród których się obracacie, uważali was za… - cokolwiek tam sobie wymyśliliście – dupka, dziwaka, nieudacznika, kłamcę… Cokolwiek tam sobie wymyśliliście.

Pytam cię zatem, czy będziesz umiał – ale tak naprawdę – zaakceptować to, co mówią te słowa?

JOE: Tak.

ADAMUS: Nie kłam (śmiech). Ja potrafię to zaakceptować, a ty? Potrafisz? Naprawdę?

JOE: Tak! Tak! Potrafię! (Joe mówi coraz głośniej)

ADAMUS: Nie wierzę (śmiech). Nie, nie, nie, nie, nie. Nic a nic. Może chcesz uwierzyć, ale wcale w to nie wierzysz. Chcesz to zaakceptować, ale…

LINDA: A może Joe by ci powiedział, żebyś się od niego odpieprzył?

ADAMUS: Jasne, pewnie! Nawet bym chciał, żeby to powiedział (jeszcze więcej śmiechu).

JOE: Odpieprz się!

ADAMUS: No nareszcie! Dobrze. A teraz, żebyś sobie to dobrze zapamiętał, zamknij oczy. No zamknij oczy.

LINDA: Ja bym tego nie robiła.

ADAMUS: (śmiech, gdy Adamus rysuje znak pisakiem na czole Joe) To wszystko! Taka mała przypominajka. Żebyś pamiętał, że zawarłeś tu sam ze sobą pewną umowę.

JOE: Dzięki.

ADAMUS: Wygląda nieźle, co? Wyjdziesz tak na ulicę? (Śmiech, gdy Kerri mówi: ‘nie!’) No to dziękuję, Niesamowity Człowieku.

JOE: Dzięki.

ADAMUS: Oto Niesamowity Człowiek! (brawa publiczności)

LINDA: Wygląda jak w Środę Popielcową.

ADAMUS: Dokładnie.

LINDA: Tak, tak - jak w Środę Popielcową.

ADAMUS: A myślisz, że skąd bierze się tyle problemów?

LINDA: Jakbym nie wiedziała…

ADAMUS: Dobra, następna osoba. Kto następny?

 

LINDA: Czekaj. To Steven Green wykonał ten napis według twoich wskazówek, więc podziękujmy też jemu.
...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin